Michał Grasza - ZnanyLekarz.pl
Idealne życie, Idealni ludzie

Na różnego rodzaju portalach społecznościowych aż roi się od profili osób, które relacjonują światu swoje życie. Każda część dnia naszego idola uwieczniona na zdjęciu. Opisane są miejsca w których nasz bohater aktualnie przebywa. Tego typu wpisy nie obejdą się bez podania ilości spalonych kalorii podczas porannego treningu, litrów wypitych owocowych koktajli i wylanego potu. Nie obejdzie się również bez haseł typu “idealne życie jest możliwe - tylko od Ciebie zależy czy je stworzysz”.To wszytko okraszane zdjęciami, na których nasza gwiazda spaceruje po uliczkach pięknego miasta, siedzi na zielonej polanie wśród kwitnących kwiatów, w ręce trzyma drinka z palemką (ci bardziej fit trzymają zielony koktajl - też z palemką). Na twarzy, a jakże, promienny uśmiech, kciuk uniesiony w górę symbolizuje sukces a leżący nieopodal laptop z owocowym logiem to znak, że nasz model nie musi użerać się z szefem bo sam sobie nim jest. Takie porcje “z życia wzięte” pojawiają się na ekranach naszych komputerów kilka razy dziennie, nasze poczucie własnej wartości dynamicznie ląduje i przez myśl nam nie przejdzie, że coś jest nie tak...

 

    Czy to źle, że ktoś w taki sposób promuje siebie, swój produkt, swoją profesję ? Oczywiście, że NIE. Czy to źle, że bezrefleksyjnie przyjmujemy ich treści ? TAK. Wszytko jest w porządku jeśli tego typu  wpisy działają na nas motywująco, inspirują, uczą i pokazują nowe możliwości. Gorzej jeśli prowadzą do tego, że zaczynamy źle i krytycznie myśleć o sobie, swoim życiu, ciele, pracy i związku. Przestajemy doceniać to co mamy a nasze myśli zaczynają krążyć wokół tego czego nie mamy, a co ma nasz internetowy bohater. Takie myślenie to autostrada do złego samopoczucia, smutku a nawet depresji.

 

Kiedy tak przeglądamy profile naszych internetowych gwiazd, dochodzimy  do wniosku, że one nic innego w życiu nie robią tylko są szczęśliwe. Mają idealne ciała, idealne związki, idealną pracę i idealnie dużo wolnego czasu. W ogóle, w porównaniu do ich życia to to nasze życie to jakieś nieporozumienie, żenada i drwina. Co więcej, przekazy płynące z ich profili są jednoznacznym dowodem, że tak można żyć i tylko takie życie ma sens. W naszej głowie pojawia się prosty wniosek: skoro tak można (a widzę, że można !) a ja tak nie mam to znaczy, że to moja wina. Jestem leniwy, za mało się staram, jestem beznadziejny, słaby i bez wartości (bo nie żyję tak jak żyją oni).  

 

    Wiecie Państwo skąd bierze się ten nasz zły nastrój, smutek i rozgoryczenie kiedy oglądamy idealne życie innych ludzi w internecie ? Otóż bierze się to z tego, że nie sprawdzamy czy nasze myśli są prawdziwe. Nie zadajemy sobie pytania: Jakie mam dowody na to, że to co myślę jest prawdą. Nie odróżniamy faktów od tego co myślimy.

 

Na przykład:

 

Faktem jest to, że nasz idol uśmiecha się na zdjęciach. Nasz domysł na podstawie tego jest taki, że pewnie zawsze jest szczęśliwy i uśmiechnięty. Tymczasem w rzeczywistości to, że ktoś się uśmiecha na zdjęciach wcale nie oznacza, że jest szczęśliwy. Może się uśmiechać bo taki wizerunek chce kreować w internecie lub dlatego, że lubi sesje fotograficzne i sprawiają mu one radość. Prawdopodobnie, tak jak każdy człowiek, nasza gwiazda bywa też smutna i nieuśmiechnięta. Kiedy na zdjęciu pokazuje się ze swoim partnerem w romantycznym uścisku na tle wieży Eiffla to nie znaczy, że ich związek jest idealny, że nigdy się nie kłócą lub że od kiedy się poznali, są w sobie szaleńczo zakochani i świata poza sobą nie widzą. To wszytko to nasze domysły - nie mamy żadnych dowodów, aby uznać je za fakty.  To co nie jest wytworem naszego umysłu to sytuacja pokazana na zdjęciu - reszta to zmyślona historia. Historia, w którą bezgranicznie wierzymy.

 

Cały ten proces, kiedy nasz umysł snuje zapierające dech w piersiach historie, na podstawie jednego zdjęcia byłby nawet zabawny gdyby nie fakt, że przynosi nam ogromne szkody w postaci złego samopoczucia i depresji. Problem polega na tym, że pozwalamy naszym myślą płynąć nie kontrolując ich. Co gorsza, wszystko co pomyślimy uważamy za prawdę - niestety bywają myśli nieprawdzie. Co więcej jest ich bardzo dużo.

 

Nasz umysł nie lubi czegoś nie wiedzieć. Gdyby na chwilę stał się osobą układającą puzzle, której zagubił się ostatni brakujący element, to nasz umysł wyciągnąłby pasujący fragment z zupełnie innej układanki i umieścił na siłę w tej układanej, aby tylko całość była skończona. Niby wszystkie puzzle są złożone, ale ten obrazek nie jest zgodny z prawdą. Jest fikcyjny.

 

Zły nastrój jest sygnałem, że nasz umysł stworzył fikcję, a my w nią uwierzyliśmy. Aby poczuć się lepiej, musimy znaleźć niepasujące elementy i wymienić je na prawidłowe - zgodne z prawdą.

 

    Na początek zachęcam Państwa do wypracowania w sobie umiejętności dostrzegania własnych myśli, w sytuacjach gorszego samopoczucia. Nie jest to łatwa umiejętność, ale kluczowe jeśli chodzi o dbanie o zdrowie psychiczne. Każdą odkrytą myśl warto zapisać i zadać sobie pytania “Czy to prawda?” oraz “Jakie mam dowody, na to że to co myślę jest prawdą?”. Będziecie Państwo zdumieni w jakiej iluzji żyjemy.

 

W razie trudności, lub pytań zachęcam do kontaktu. Chętnie Państwu pomogę :)

 

    

 
 

 

 

Kołowy model paniki
21 listopada 2015

MICHAŁ GRASZA

psycholog

psychoterapeuta

poznawczo - behawioralny

BLOG

"ZDROWY STYL BYCIA"

MICHAŁ GRASZA

psychoterapeuta pozanwczo - behawioralny

727-925-925

kontakt@michalgrasza.pl